Siwa leży w depresji na egipskiej Pustyni Zachodniej, między depresją Kattara a Wielkim Morzem Piaszczystym, około 560 kilometrów od Kairu i pięćdziesiąt kilometrów od granicy z Libią. Oaza znajduje się 19 metrów poniżej poziomu morza, otrzymuje około 12 milimetrów deszczu rocznie, a jej mieszkańcy to Siwianie: mówią własnym językiem berberyjskim od wielu pokoleń. Starożytni Egipcjanie nazywali ją Oazą Amona-Ra od boga, którego wyrocznia tutaj stała. Przez stulecia była to oaza, do której podróżowało się z daleka.
Wciąż tak jest. Siwa nie leży po drodze do żadnego z popularnych miejsc Egiptu, właśnie dzięki temu zachowała swój charakter: zabudowę z gliny i soli, jeziora o wodzie jak solanka, źródła wśród palm i miasteczko na wzgórzu, opuszczone całkiem niedawno. Najbliższym większym miastem jest Marsa Matrouh na wybrzeżu Morza Śródziemnego, około 300 kilometrów na północ.
Wyrocznia i ten, który pytał
Świątynia Amona w Aghurmi była jedną z najbardziej znanych wyroczni starożytnego świata. Jej sławę ugruntowała jedna wizyta: w 331 roku p.n.e. Aleksander Wielki dotarł tutaj z Nilu, pytając boga, czy faktycznie jest synem Zeusa-Amona. Usłyszał to, co chciał usłyszeć, a innych pytań nigdy nie zdradził. Świątynia wciąż stoi na skale ponad gajem palmowym, bez dachu i pozbawiona detali, z ruinami świątyni Umm Ubayd kilka minut spacerem dalej.
Pozostałe zabytki to głównie grobowce na Górze Umarłych, grzbiecie z grobami wykutymi w skale, z malowanymi stropami i kilkoma inskrypcjami po grecku i siwiańsku. Między nimi leżą źródła: niektóre na tyle świeże, że można się kąpać, inne tak nasycone solą, że pływa się w nich bez wysiłku, to właśnie na tych zdjęciach pokazuje się Siwę na całym świecie.
Shali, miasteczko które się stopiło
Shali to stare miasto, zbudowane na wzniesieniu na środku oazy z kershefu, czyli mieszanki gliny, soli i kamieni. Przez lata wyrósł tu niewielki fort z domami tuż nad sobą, kiedy w 1926 roku przez trzy dni padał deszcz, tam, gdzie nie spodziewano się go wcale. Sól w murach się rozpuściła, budowle się zapadły, a miasto porzucono na rzecz niższych terenów. Dziś został tu zaskakujący krajobraz rozpuszczonego wzgórza z plątaniną ścieżek, to jeden z najdziwniejszych spacerów w Egipcie.
Droga do oazy i co zabrać
Dostać się do Siwy to najważniejsza część podróży. Najczęściej wybierana trasa prowadzi przez pustynię od Marsa Matrouh, to długa, prosta droga z niewielką liczbą przystanków; kursują też autobusy z Kairu i Aleksandrii, co oznacza bardzo długi dzień w podróży. W Siwie jest lądowisko, ale na rozkładowe samoloty nie ma co liczyć, to cel dla podróżujących lądem i warto podzielić trasę na etapy.
Spakuj się na dwa klimaty w ciągu jednego dnia. Zimą w ciągu dnia jest tu łagodnie, ale noce są na tyle zimne, że przyda się prawdziwa kurtka, natomiast latem to jedno z najgorętszych miejsc Egiptu, niemal bez cienia. Pieniądze mają tu większe znaczenie niż gdziekolwiek na najczęściej uczęszczanych trasach: zabierz tyle gotówki, ile potrzebujesz, bo terminal płatniczy w oazie to raczej wyjątek niż norma.
Pustynia, woda i zwyczaje oazy
Na zachód od oazy zaczyna się Wielkie Morze Piaszczyste, ogromne pole wydm ciągnące się aż do granicy z Libią i dalej. Wyjazd, który wybiera prawie każdy, to wyprawa terenówką na wydmy na kilka godzin albo noc pod gwiazdami, warto zamówić go przez hotel współpracujący ze sprawdzonymi kierowcami. Cały plan to sandboarding, herbata na wydmie i cisza.
Funkcjonowanie samej oazy to ścisła arytmetyka wody. Źródła zasilane są przez pustynny zbiornik podziemny, gaje palmowe nawadnia się kanałami naprzemiennie, nie wszystkie naraz, a wielkie słone jezioro powstało z tego, co zostaje po odparowaniu wód odpływowych, zamieniając się w solankę. Pływanie w nim to ciekawostka; świeże źródła wśród palm to dużo lepszy pomysł na popołudnie i zwykle są bezpłatne.
Siwa jest konserwatywna i daleko jej do instytucji znanych z Doliny Nilu. Ubieraj się skromnie, pytaj o zgodę na robienie zdjęć ludziom i wybieraj tylko wycieczki, które organizuje twój hotel. Takich zasad przestrzega się na egipskiej prowincji, tutaj po prostu są jeszcze ważniejsze, bo do najbliższego szpitala czekają cię osiem godzin jazdy.
Siwa wynagradza wysiłek podróży tym, że jest nieco na uboczu: to wyrocznia, która odpowiedziała Aleksandrowi, miasteczko rozpuszczone przez deszcz, słona woda, która unosi, i wydmy ciągnące się setki kilometrów. Zaplanuj trzy noce, weź gotówkę i wybierz termin od października do kwietnia.